Kto to jest nauczyciel jogi / guru / acharya / instruktor jogi / certyfikowany nauczyciel jogi RYT 200 / RYT 500, itp. Czy każdy może być nauczycielem jogi? A nawet zadajmy sobie pytanie, kto może siebie nazywać joginem? Co to znaczy być joginem?
Te osoby, które są na ścieżce jogi i poznały na swojej drodze różnych nauczycieli jogi / swami / guru / sadhu / joginów… zadają sobie pytanie, co się kryje pod tymi tytułami?
Te wszystkie określenia często wrzuca się do jednego worka, a one oznaczają różne role, etapy życia i poziomy zobowiązania duchowego w jodze.
W jodze i tradycji indyjskiej tytuły odnoszą się zwykle do jednego (lub kilku) z tych wymiarów:
To zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia tych tytułów.
GURU – to taka osoba, która rozprasza ciemność (ignorancji, niewiedzy):
– guru może być ktokolwiek, może to być sanyasin, swami, sadhu, a nawet osoba świecka (nauczyciel, znajomy, także ojciec lub matka)
– jest jednak bardzo ważna i istotna różnica, każdy guru jest nauczycielem, ale nie każdy nauczyciel jest guru
– guru to nie jest zawód, to jest relacja
– guru może dać inicjację (diksha).
NAUCZYCIEL – to osoba przekazująca wiedzę, techniki, metodologię:
– może uczyć asan, pranayamy, filozofii, ale nie musi mieć realizacji duchowej, w świecie zachodnim to najważniejsza rola
– to osoba, która poprawia i pomaga, ale duchowo jest neutralna.
ACHARYA (Āchārya / Acharj) – (niestety ten tytuł nie jest znany w Polsce) to osoba która uczy przez przykład, w Indiach acharya to bardzo wysoki tytuł:
– acharya to ktoś, kto żyje tym, czego uczy, to mistrz tradycji
– to komentator tekstów (takich jak Vedy, Upaniszady, Joga Sutry, Bhagavad Gita itp.)
– acharya to most między uczonym i guru.
SWAMI – to osoba, która panuje nad sobą:
– swami to może być nauczyciel, guru lub wykładowca filozofii
– tytuł swami jest nadawany przez monastery / zakony / klasztory; nie jest to tylko tytuł, lecz to jest ślub duchowy
– tytuł swami jest nadany osobie, którym ma za sobą inicjację (Sannyasa).
SANNYASIN
– to osoba, która wyrzekła się życia świeckiego, porzuciła role społeczne:
– to jest styl życia, taka osoba może być, ale nie musi być nauczycielem czy guru
– każdy swami jest sannyasinem, ale nie każdy sannyasin dostaje tytuł swami.
SADHU – to wędrowny asceta:
– sadhu może być bardzo zaawansowany duchowo albo może być bardzo prostą osobą w praktyce
– sadhu w większości przypadków funkcjonuje bez formalnej struktury i klasztoru
– sadhu nie jest automatycznie nauczycielem, ale jest największym mistrzem.
YOGIN/JOGIN – to osoba, która praktykuje jogę, ale w sensie duchowym:
– jogin nie musi być nauczycielem
– nie musi być mnichem, może być nawet normalną osobą świecką, ale praktykującą duchowość w sensie jogowym.
BRAHMACHARI – to osoba żyjąca w celibacie:
– to jest osoba trzymająca dyscyplinę duchową
– jest to etap przed sannyasą.
PANDIT – to osoba uczona, znająca pisma (Vedy, Upaniszady, Joga Sutry, Bhagavad Gitę itp.):
– pandit może nie praktykować jogi, ale dalej będzie pandit.
RISHI – to słowo oznacza mędrca:
– to tytuł historyczny i wyjątkowy
– rishi to autorzy Ved, Upaniszad itp.
W rozwoju na ścieżce jogowej (nie mówię o instruktorach jogi) dwie osoby są najważniejsze w indyjskiej pedagogii duchowej, to guru i acharya. Już wcześniej wyjaśniłem krótko znaczenie tych terminów, tutaj rozwinę ten temat trochę szerzej.
Indyjski sposób poznania / nauki rozróżnia dwie fundamentalne metody:
A właśnie tu przebiega ważna różnica między guru i acharya.
Jak już pisałem acharya to osoba znająca, komentująca teksty (takie jak Vedy, Upaniszady, Joga Sutry, Bhagavad Gitę itp.), to mistrz metody, bo zna pisma (śāstra), logiki, używa odpowiednich słów, języka, pojęć i zna mapę świadomości. Swobodnie operuje w sferze umysłu, intelektu i etyki, porządkuje chaos myśli ucznia i usuwa błędy poznawcze. Pokazuje uczniowi kto to jest Atman i co nim nie jest, przygotowuje grunt i sprawdza, czy uczeń jest gotowy do dalszej nauki.
Guru to taka osoba, która rozprasza ciemność (ignorancji, niewiedzy). W Indiach guru to osoba ustanowiona w prawdzie, ona usuwa ignorancję przez swoją obecność. W sensie klasycznym nie dodaje wiedzy, tylko usuwa złudzenie, aby pokazać na przykładzie, to słońce – nie tworzy widzenia, tylko usuwa ciemność, a lustro nie poprawia twarzy, tylko ją pokazuje. Guru nie uczy, guru budzi ucznia. Niektórzy guru mają taką moc, że czasami jedno zdanie, jedno spojrzenie, nawet milczenie może zmienić wszystko. To nie jest magia, po prostu tak jest. Guru rozpoznaje gotowość ucznia.
Acharya prowadzi Cię do granicy umysłu, a guru sprawia, że umysł przestaje być ci potrzebny.
Jest taka metafora, że acharya to schody, a guru to przestrzeń, do której prowadzą te schody. Ale schody są absolutnie konieczne, nikt nie mieszka na schodach, one są niezbędnym elementem, etapem, który prowadzi do następnego – przestrzeni.
Dlatego w jodze idealny nauczyciel jest jednocześnie acharya i guru. Tu funkcje są różne i momenty działania są różne. Bardzo często ktoś jest świetnym acharya, ale nie jest guru, a guru się pojawia dopiero po latach nauki.
Dla współczesnego jogina, ważne jest, aby szukał acharya, kiedy chce zrozumieć, uporządkować swoją ścieżkę, unikać iluzji duchowej. Ważne jest, aby nie szukał guru, raczej, aby się przygotował na jego poznanie.
Powstaje pytanie kto naprawdę – MA PRAWO UCZYĆ JOGI?
W klasycznych tekstach nie istnieje pojęcie INSTRUKTORA JOGI, a niestety tak można byłoby nazwać większość nauczycieli jogi w świecie współczesnym. Bo pojęcie nauczyciela jest dużo subtelniejsze niż współczesne certyfikaty dające tytuł nauczyciela jogi.
Zaczyna się od tego, czy dana osoba usuwa ignorancję, czy tylko przekazuje technikę.
Opierając się na źródłach tj. Jogasutry, Bhagawad Gita, Mundaka Upaniszada czy przekaz z tradycji ustnej (parampara) – ten kto zna techniki (ale nie zawsze zna siebie) może pokazać jak prawidłowo wykonywać asany, może uczyć oddechu, prowadzić relaksacje. Ale według tekstów to nie jest jeszcze joga!!! To jest przygotowanie do jogi.
Jogasutry mówią jasno:
Yogaś citta-vṛtti-nirodhaḥ
Joga dotyczy umysłu i tożsamości, nie pozycji ciała.
Ten kto ma własną regularną praktykę, własną sadhanę, a to znaczy:
– że rozumie i wprowadził praktycznie w codziennym życiu zasady Yama i Niyama
– do tego brak roszczeń do autorytetu absolutnego.
Jest wówczas dopiero nauczycielem pomocniczym, ale jeszcze nie mistrzem.
A w sensie klasycznym nauczyciel to acharya, który oprócz tego wszystkiego ma jeszcze:
– znajomość tekstów klasycznych
– czystość intencji
– ma wiedzę, ale też i doświadczenie, bo bez doświadczenia wiedza jest martwą teorią
– bez doświadczenia nie ma rozumienia i jest chaos
– nie uczy dla kariery i nie uczy z pozycji ego
– nie potrzebuje tytułu.
Taki nauczyciel musi mieć spokojny umysł, brak potrzeby dominacji, brak lęku egzystencjalnego i zdolności obserwatora.
Ale niestety w świecie zachodnim te tytuły są nadużywane. Co to oznacza? To nie jest kwestia złej woli tylko pomieszania tytułów, funkcji i realizacji zadań.
Np. ktoś nazywa się (tytuł) X, ale działa jak Y, a wewnętrznie jest jeszcze Z.
Nadużycia tytułu – nauczyciel jogi.
Jak to wygląda dziś:
– nauczyciel jogi jest jak instruktor ciała, 200h lub 500h i uzyskanie tytuł „qualified teacher”
– traktowanie jogi jak fitnessu
– joga jako relaks
– zero odnoszenia się do ignorancji (avidya)
– joga klasyczna powiedziałaby, że to jest tylko higiena ciała, regulacja oddechu i regulacja układu nerwowego
– można to nazwać przegotowaniem do jogi i wszystko jest w porządku dopóki nie nazwiemy tego jogą, bo joga to wyzwolenie.
Nadużycia tytułu – guru.
Jak to wygląda dziś:
– guru – jako marka osobista
– nazywają siebie „guru sukcesu”, „guru relacji”…
– budowanie społeczności followersów, a nie uczniów
– do tego jest narracja „ja wiem, a ty nie wiesz”
W klasycznym rozumieniu już wcześniej dałem definicje guru:
– guru nie ogłasza się, że jest guru
– guru nie potrzebuje publiczności
– guru to funkcja zanikającego ego.
Kiedy ktoś chce być guru, to już na pewno nim nie jest.
Nadużycia tytułu – swami.
Jak to wygląda dziś:
– szybkie inicjacje
– brak faktycznej sannyasy
– życie: pieniądze, związki, status.
W tradycji:
– swami nie wybiera tytułu, tytuł się dostaje
– tytuł jest skutkiem życia, nie jego początkiem.
Jak rozpoznać Autentycznego Nauczyciela bez idealizowania?
Jak w tym wszystkim się nie zgubić i jak poznać dobrego nauczyciela lub acharya jogi?
Zamiast zwracania uwagi na tytuły, pytaj samego siebie:
– jak się czujesz przy nim po czasie (nie po pierwszym spotkaniu)
– czy jego obecność uspokaja ego czy je wzmacnia?
– czy on zachęca Ciebie do samodzielności czy zależności?
– czy unika bycia centralną postacią?
– czy po spotkaniu masz mniej chaosu, więcej prostoty?
– czy jego życie jest proste, spójne, przejrzyste?
– pamiętaj autentyczny nauczyciel nie chce, żebyś w niego wierzył.
Czerwona flaga:
– jeśli jest euforia + zależność
– potrzeba ciągłego potwierdzenia od nauczyciela
– lęk przed „odejściem” lub zadaniem trudnego pytania.
Autentyczny nauczyciel:
– nie bierze twoich pytań osobiście i nie interpretuje pytania jako ataku
– czasem mówi: „nie wiem”
– nie ma gotowej odpowiedzi na wszystko
– nie buduje aury „tajemnicy” tam, gdzie powinna być jasność
– autentyczny nauczyciel nie jest doskonały, ale bierze odpowiedzialność za błędy, nie ukrywa ich za doktryną, nie przerzuca winy na uczniów
– rozbraja idealizację
– nie pozwala, byś widział go jako „wyjątkowego”
– celowo „psuje” swój wizerunek, banalizuje siebie, unika bycia w centrum
– nie decyduje za Ciebie, nie wtrąca się w życie osobiste bez zaproszenia
– nie mówi: „beze mnie nie dasz rady”, nie sugeruje, że odejście od niego to regres dla Ciebie
– on minimalizuje hierarchię i nie korzysta z przewagi emocjonalnej.
Prawdziwy nauczyciel / acharya wskazuje drogę, nie prowadzi Cię za rękę, nauczyciel sprawia, że mniej potrzebujesz nauczyciela.
W dzisiejszych czasach w świecie zachodnim (a nawet i w Indiach, ale tam to jest wynik popytu i podaży)
MIT RYT to jeden z najbardziej wpływowych (i najmniej rozumianych) elementów współczesnej „jogi”.
Certyfikat RYT nie jest odpowiedzią na pytanie „czy ktoś może uczyć jogi”, tylko na pytanie „czy ktoś przeszedł szkolenie instruktorskie”. Cały mit zaczyna się wtedy, gdy te dwa pytania się mieszają.
Zanim zacznę o tym pisać, chcę aby było jasne, ja sam też posiadam certyfikat RYT 500.
RYT (Registered Yoga Teacher) to system stworzony przez Yoga Alliance. To jest system administracyjny, nie duchowy.
Co RYT robi realnie:
– standaryzuje program szkoleniowy
– weryfikuje liczbę godzin
– tworzy rynek pracy dla studiów.
Czego RYT nie robi:
– nie weryfikuje realizacji duchowej
– nie sprawdza etyki w praktyce życia
– nie ocenia dojrzałości psychicznej
– nie nadaje „prawa do nauczania” w sensie klasycznym.
Pytanie jest dlaczego w ogóle istnieje w świecie zachodnim taka instytucja jak RYT?
W świecie zachodnim jest prosta relacja:
– jeśli jest certyfikat, to jest kompetencja
– jeśli jest standard, to jest jakość
– jeśli jest tytuł, to jest autorytet.
Ale tu świat zachodni zapomniał, że to działa w zawodach technicznych, ale łamie się całkowicie na ścieżkach transformacyjnych.
A w klasycznych źródłach:
– nie istnieje pojęcie certyfikatu
– nie istnieje „licencja na nauczanie”
– istnieje tylko adhikāra (wewnętrzna kwalifikacja).
Jogasutry, Upaniszady, Gita pytają: czy dana osoba usuwa ignorancję — czy tylko przekazuje informację?
RYT nie ma narzędzi, by to sprawdzić.
Iluzje i nadużycia certyfikatów RYT:
– RYT 200 już uprawnia do bycia nauczycielem, a w klasycznej jodze to początek drogi ucznia, a nie gotowość do prowadzenia innych
– certyfikat jako prawo rynkowe (możesz pracować w studio jogi), ale nie daje prawa duchowego do prowadzenia czyjejś transformacji, to są dwa różne obszary, ale zachód zlał to w jedno
– powszechne rozumienie, że bez RYT nie wolno uczyć!! A w klasycznej jodze nauczyciel jest rozpoznany przez ucznia, a nie przez instytucję
– najbardziej niebezpieczne w RYT jest nadanie certyfikatu bez integracji etycznej (Yama i Niyama). W systemie RYT uczy się o Yamach i Niyamach, ale nie sprawdza się ich ucieleśnienia. W efekcie mamy nauczyciela z techniką, ale bez regulacji ego i z nieprzepracowaną władzą (joga klasyczna nazywa to avidya w przebraniu dharmy).
– RYT może być dobrym początkiem, bo może uczyć anatomii, bezpieczeństwa, może uczyć struktury zajęć. Ale pod jednym warunkiem, że nie mylisz tego z jogą jako ścieżką wyzwolenia
– jeśli masz RYT to nie używaj go jako autorytetu, tylko używaj go jako odpowiedzialności
– traktuj RYT jako prawo jazdy, a nie dowód mądrości
– jeśli posiadasz certyfikat RYT, to pytaj siebie, czy pracujesz z ignorancją, czy wzmacniasz autonomię ucznia i czy twoje życie jest spójne z jogą?
Powstaje pytanie czy da się stworzyć „etyczny model nauczania jogi” w świecie zachodnim?
Według mnie tak, da się — ale ani przez kopiowanie Indii ani przez certyfikaty.
Etyczny model nauczania jogi na Zachodzie zaczyna się od jasnego przyznania: „Nie uczę wyzwolenia — uczę przygotowania do niego”, a to już rozwiązuje większość problemów.
Podzieliłbym to na etapy.
Etap pierwszy – ciało, oddech, układ nerwowy. Na tym etapie nie nazywaj tego jogą duchową, ani nie obiecuj transformacji tożsamości. To jest przygotowanie ucznia, które obejmuje:
– asany, pranayamę, relaks
– regulację stresu
– higienę ciała i umysłu.
Etap drugi – Yama, Niyama, uważność. Bez Yama i Niyama reszta jest techniką, a nie jogą. Na tym etapie nauczyciel nie interpretuje życia ucznia, nie czyta karmy i nie ingeruje w decyzje osobiste:
– pojawia się tu etyka
– autorefleksja
– odpowiedzialność emocjonalna.
Etap trzeci, to już jako edukator filozofii (ale bez roszczeń bycia guru):
– nauczanie tekstów (lub interpretacje tekstów)
– mapy świadomości
– uczy różnych szkół
– bardzo ważne, że nauczyciel nie rości sobie prawa do przebudzeń
– następna bardzo ważna kwestia, że taki nauczyciel oddaje autorytet tekstom, a nie sobie.
Etap czwarty – guru / mistrz realizacji (tego poziomu nie da się zaprojektować systemowo, ten poziom się pojawia i pojawia się rzadko, jest spontaniczny i jest zawsze poza rynkiem, bez reflektorów i poza brandingiem):
– taka osoba jasno komunikuje, czego uczy, a czego nie uczy, informuje gdzie są jego granice
– nie nadużywa tytułów jako autorytetu
– nie obiecuje przebudzenia, nie sprzedaje oświecenia
– ma solidną własną praktykę codzienną
– zna teksty, a nie udaje mędrca.
Aby było jasne w tradycji jogi nikt nie jest ogłaszanym guru, nauczycielem ani acharya przez osoby trzecie. Te role (tytuły) ujawniają się w relacji, są rozpoznawane po czasie i to przez uczniów.
Chyba, że mówimy o गुरु–शिष्य परंपरा (guru–śiṣya paramparā) to tradycja mistrz–uczeń w filozofii i praktyce jogi oraz całej duchowej kulturze Indii. To jedno z najświętszych i najstarszych pojęć w indyjskiej tradycji przekazywania wiedzy duchowej. W jodze nie chodzi tylko o techniczne nauczanie asan czy pranayamy, lecz o przekaz energii, świadomości i zrozumienia, który dzieje się poprzez bezpośredni związek z żywym nauczycielem.
O tym już w następnym artykule.


